niedziela, 19 sierpnia 2012

Pomidorowa pachnie latem

Pomidory są chyba jednym z niewielu warzyw, które po ugotowaniu są jeszcze zdrowsze niż na surowo. I po rozdrobnieniu. Dzieje się tak ze względu na likopen. Cudowny karoten przeciwdziałający chorobom krążenia i nowotworom, najlepiej wchłania się z ugotowanych z oliwą ( jest rozpuszczalny w tłuszczach) pomidorów. Jest oczywiście też w większości czerwonych owoców, ale nie w takich ilościach. Jedzmy więc zupę pomidorową, sosy pomidorowe i wszystko co tylko można z pomidorów ugotować.
 Zupa pomidorowa ze świeżych pomidorów wydawała mi się zawsze bardzo pracochłonna. Odkąd jednak spróbowałam ją zrobić w blenderze zmieniłam zdanie. Nie trzeba obierać pomidorów ze skórki! To podwójnie dobra wiadomość- wielka oszczędność czasu i zdrowych składników, których najwięcej jest pod skórką. Ponieważ mam bardzo dużo pomidorów z ogródka nie dodawałam do zupy innych składników. Jak ktoś ma ochotę, można ją oczywiście zrobić z włoszczyzną, na bulionie warzywnym. Zamiast kupnego makaronu zrobiłam do zupy kluseczki francuskie z posiekaną bazylią. Do kubka wbijamy całe jajko, dodajemy 2 łyżki mąki, łyżeczkę oliwy i posiekaną drobno bazylię. Czubkiem łyżki wykładamy na wrzątek kluseczki i gotujemy 3 minuty. Natomiast zupę robimy tak:

Składniki:
  • ok. 3 kg pomidorów
  • pół cebuli
  • łyżka oliwy
  • sól. pieprz, szczypta cukru
  • pęczek świeżej bazylii
  • natka i jogurt do ozdoby
Pomidory kroimy na kawałki i wrzucamy do blendera. Moje miały małe pestki, więc ich nie wyjmowałam. Jeżeli komuś bardzo zależy na gładkiej konsystencji, może przelać zblenderowane pomidory przez sito. Razem z pomidorami rozdrobniłam też cebulę i część bazylii.  Przelałam wszystko do garnka, dodałam sól, pieprz i szczyptę cukru i gotowałam ok. 15 minut. Dodałam oliwę, posiekaną drobno bazylię. Po nalaniu na talerze ozdobiłam natką i łyżką jogurtu. Było baaardzo pysznie i pachniało latem. Na zdjęciu widać wyciągniętą niecierpliwie mężowską rękę. Dzisiaj też zrobię  taką zupę, tylko z żółtych pomidorów. Mają jeszcze więcej likopenu niż czerwone :)


sobota, 18 sierpnia 2012

Ciasto z malinami o smaku toffi

Ciasta z owocami mają zazwyczaj dwie wady. Pierwsza to opadanie owoców na spód, a druga- to kwaśny smak owoców. To drugie mi osobiście nie przeszkadza. Ale mam w domu takie łasuchy, które lubią słodkie słodkości. W sezonie rabarbarowym w związku z powyższym przesmażam rabarbar na cukrze, przed dodaniem do ciasta. Teraz w sezonie na maliny postanowiłam zrobić ciasto o posmaku toffi. Nie jestem zwolenniczką toffi robionego ze skondensowanego mleka. Nie jest to zbyt zdrowe, a mleko w ogóle mocno ograniczam w drodze do weganizmu. W tym przepisie wystarczyło ćwierć szklanki mleka 2%.  Muszę też następnym razem przetestować jak będzie smakowało z tłuszczem roślinnym. Natomiast najlepszym sposobem na opadanie owoców jest ułożenie ich na spodzie i obrócenie ciasta do góry nogami. Oczywiście po upieczeniu.
Składniki:
  • 3 wiejskie jajka
  • szklanka mąki orkiszowej
  • 3/4 szklanki cukru trzcinowego nierafinowanego
  • proszek do pieczenia, zapach śmietankowy do ciast
  • 100 g masła
  • owoce- szklanka malin, 2 nektarynki, 2 jabłka
  • odrobina tłuszczu i bułki tartej do foremki
Zaczynamy od posmarowania tłuszczem i posypania bułką tartą foremki. Ja piekłam to ciasto w prodiżu o średnicy 29 cm. Na dnie układamy pokrojone na kawałki nektarynki i jabłka, posypujemy malinami i 3 łyżeczkami cukru. W rondelku rozpuszczamy masło, dosypujemy pozostały cukier i podgrzewamy. Gdy cukier na brzegach zacznie się lekko przypalać odstawiamy z ognia i dolewamy mleko. Trzeba szybko i dokładnie wymieszać żeby nie było grudek. W misce ubijamy pianę z białek, dodajemy żółtka, mąkę wymieszaną z odpowiednią ilością ( zawsze jest na opakowaniu proszku napisane ) proszku i zapach śmietankowy. Na końcu, cały czas mieszając,  pomału dolewamy masę z rondelka, oczywiście przestudzoną, ale nie musi być całkiem zimna. Powstałym ciastem zalewamy owoce i pieczemy ok. 30 minut w temp. ok. 200 stopni. Po upieczeniu i wystudzeniu obracamy ciasto do góry owocami. Najłatwiej to zrobić kładąc je na dużym talerzu i obracając razem z talerzem, drugą ręką przytrzymując wierzch. Kładziemy na drugim talerzu, a ten, teraz z wierzchu -zabieramy. Można też takie ciasto ozdobić galaretką lub dodatkową porcją malin.


W malinowym raju

wtorek, 14 sierpnia 2012

Placki z cukinii

Nie pisałam dawno, bo taki sobie niby-urlop wymyśliłam. Dla zdrowia. Każda rzecz, nawet ta robiona dla przyjemności, nabiera innego znaczenia, gdy popatrzy się na nią z innej niż zwykle perspektywy. A do tego potrzeba odejścia. To odeszłam, popatrzyłam i już jestem z powrotem.
 W ogródku mamy w tym roku klęskę urodzaju. Kabaczki najprawdopodobniej jeszcze przed jesienią pokonają zaporę płotu i pójdą dalej. Towarzyszą im cukinie. Dynie cichcem oplatają porzeczki, co wygląda dość komicznie, prawie jak gruszki na wierzbie. Ogórki już się wszystkim przejadły, a pomidory będą musiały zamieszkać w słoikach. Mięta nie zarosła całego ziołownika tylko dzięki temu, że raz w tygodniu zawożę jej nadmiar do zaprzyjaźnionej knajpki. Ziemniaki już trzeba kopać, bo upały zrobiły swoje, fasolka postanowiła zachorować na gigantyzm, a na drzewach już czają się jabłka i też lada chwila będą atakować. Jakby tego było mało, kury niosą się na potęgę. Staram się to wszystko jakoś ogarnąć i nie dopuścić do katastrofy.
 Mój ulubiony mąż też trochę pourlopował, więc pojemniczki na obiad poleżały w szufladzie.  Czas jednak je wyjąć, odkurzyć i zapełnić. W ramach akcji " Musimy jakoś zjeść te wszystkie cukinie" zrobiłam placuszki. Ponieważ fantastycznie smakują z sosem jogurtowym ( jogurt grecki+koperek+zioła prowansalskie+ocet balsamiczny lub sok z cytryny) zrobiłam do nich mizerię z tymże sosem.A placki posypałam ziarnami słonecznika, dyni i natką
Składniki:
  • średnia cukinia
  • cebula
  • maka ziemniaczana
  • mąka pszenna
  • jajko
  • sól, curry, pieprz, szczypta cukru
  • olej rzepakowy do smażenia
Cukinię obieram, kroję na kilka części. Wyjmuję ze środka pestki. Większą część ścieram na tarce o najdrobniejszych oczkach, a część na większych. Zauważyłam, że nie ma to znaczenia dla konsystencji placków, a na większych oczkach trze się łatwiej i szybciej. Ścieram też cebulę. Jeśli cukinia ma bardzo dużo soku można część odlać, ale mi szkoda, więc daję najwyżej więcej mąki ziemniaczanej.  Na średnią cukinię trzeba dodać ok. 2 czubatych łyżek mąki ziemniaczanej i ze 3 łyżki mąki zwykłej. Wbijamy też jajko, lub jeśli małe- dwa. Ja przyprawiam curry i pieprzem, ale można dodać też czosnek lub inne przyprawy. Masę trzeba dobrze wymieszać widelcem żeby nie było grudek z mąki, posolić do smaku i dodać szczyptę cukru. Na rozgrzany olej kładzie się placki łyżką. Trzeba smażyć najpierw na wolnym ogniu, potem przyrumienić na większym i przewrócić na drugą stronę. usmażone placki wyjmujemy na kilka warstw ręcznika papierowego żeby oddały nadmiar oleju. jest to dość istotne, bo cukinia, tak jak bakłażan chłonie tłuszcz i placki będą baaardzo kaloryczne. Jest też inna wersja placków - z ziemniakami. Wszystko jak powyżej, tylko dodaje się jeszcze dwa spore ziemniaki. Też smakują dobrze.

poniedziałek, 23 lipca 2012

Szarlotka doskonała

W piątek zasiedziałam się ( czytaj zasnęłam) przed telewizorem. Mój mąż poszedł spać, psy poszły spać, koty poszły spać, a kury spały już od dawna. Ja ocknęłam się po północy i przypomniało mi się, że chcę upiec szarlotkę. Dotychczas robiłam ją na spodzie jak do tarty, ale trudno się to kroiło. A więc trzeba zagnieść kruche ciasto. Żeby poleżało w lodówce. Zagniotłam. Wyszło takie jak trzeba. Tylko w związku z późną porą robiłam je w malignie i nie bardzo pamiętam jak. Ale postaram się skupić i odtworzyć przebieg wydarzeń.
Składniki:
  • 150g masła
  • 2 żółtka, jedno białko
  • 3/4 szklanki cukru
  • cukier waniliowy
  • 2 szklanki mąki (mniej więcej)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki śmietany
Zimne masło posiekałam na małe kawałeczki, dodałam pozostałe składniki i zagniotłam ciasto. Wyrabiałam je tak długo, aż zniknęły grudki masła. Wstawiłam na noc do lodówki. Rano wysłałam męża po jabłka do sąsiada. Na szaber, do starego sadu. Około 2 kg papierówek obrałam  i starłam na tarce o grubych oczkach. Dosypałam kilka łyżek cukru, cynamon i 2 łyżki masła i podgotowałam trochę w rondlu. Blachę wyłożyłam papierem do pieczenia. Rozłożyłam ciasto, ugniatając palcami i wstawiłam do piekarnika. Gdy wierzch ciasta zrobił się złoty ( czyli po ok. pół godzinie), wyjęłam ciasto na chwilę. Wyłożyłam na wierzch jabłka i posypałam wierzch cukrem. Piekłam jeszcze ok. 20 minut. Była pyszna! Cudem ocalały kawałek udało mi się sfotografować.



niedziela, 22 lipca 2012

Botwinka

Teraz jest taka pora, że na pytanie- co dzisiaj na obiad? - odpowiada ogródek. Jak trzeba coś już wyrwać, to trzeba, Kabaczki i cukinie obrodziły fantastycznie, ale mogą trochę poleżeć. Układam z nich wzory na parapetach. Zielona cukinia, żółty kabaczek... Ale dzisiaj musiałam pilnie przerwać buraczki. W ogrodniczym slangu "przerwać" oznacza- wyrwać co drugi, żeby było więcej miejsca na korzonki dla pozostałych. Buraczki były małe, świetne na botwinkę. Tak więc na obiad była botwinka.
Składniki:
  • 2 pęczki małych buraczków
  • koperek
  • vegeta natur
  • cytryna
  • pieprz, sól, czosnek
Buraczki trzeba dokładnie wypłukać. Liście wraz z łodygami siekamy drobno. Buraczki (ze skórką)  ścieramy na tarce. Wkładamy do garnka, zalewamy wodą, solimy i gotujemy około 15 minut. Dodajemy wyciśnięte dwa zabki czosnku, łyżkę vegety i pieprz. Wyciskamy sok z małej cytryny i dolewamy do zupy. Na koniec posypujemy koperkiem. Jeśli zupa nie ma ładnego koloru, trzeba ja na godzinę odstawić, żeby "naciągnęła" Potem tylko podgrzewamy, nie gotujemy, bo znów zbrązowieje. Ja miałam czipsy buraczane kupione kiedyś z ciekawości, więc użyłam ich do dekoracji zupy. Botwinkę można podawać z jajkiem na twardo lub z ziemniakami.


sobota, 14 lipca 2012

Placuszki

Nie jest to danie niskokaloryczne, więc staram się je robić - co najwyżej raz w tygodniu :) Przy upalnej pogodzie sprawdzają się z owocami i lodami. W dni pochmurne lepiej smakują z szybkim dżemem, czyli z owocami podsmażonymi w cukrze, podawanymi na ciepło. Można dodawać do nich raz cukier waniliowy, raz otartą skorkę z cytryny- dzięki temu za każdym razem są trochę inne i nigdy się nie nudzą.
Składniki:
  • 2 jajka wiejskie
  • szklanka mąki ( pszennej, orkiszowej lub pszenżytniej)
  • łyżeczka proszku
  • woda lub mleko
  • cukier
  • olej rzepakowy do smażenia
Z białek i szczypty soli ubijamy sztywną pianę, dodajemy żółtka, mąkę z proszkiem i tyle wody , by powstało gęste ciasto.Dosypujemy też łyżkę cukru i dodajemy cukier waniliowy lub skórkę z cytryny.  Łyżką nakładamy ciasto na patelnię z rozgrzanym olejem. Smażymy na średnim ogniu. Gdy w placuszkach pojawią się dziurki, przekładamy je na drugą stronę. Jemy ciepłe. Te na zdjęciu są z rozgniecionymi malinami i skórka z cytryny. Były pyszne, polecam.

piątek, 6 lipca 2012

Pierogi z wiśniami- lepsze niż myślisz

Mam trzy małe drzewka wiśniowe. Posadzone może trzy lata temu. Ponieważ zainteresowanie owocami ze strony kur, sójek i innego ptactwa było ogromne, postanowiłam szybko wszystkie zerwać.Za mało jeszcze ich było na przetwory, za dużo by tak po prostu je zjeść na raz. Wydrylowałam więc je grzecznie do miseczki i postanowiłam zrobić pierogi, a resztę zużyć do codziennej owsianki.  Pierogi były tak pyszne, że chyba zostaną moją ulubioną formą pierogów. Bardzo polecam wszystkim, którzy jeszcze nie próbowali.
Składniki: 
  • mąka, najlepiej poznańska
  • woda
  • sól
  • wiśnie
  • cukier trzcinowy
  • tarta bułka 
  • masło
Wiśnie trzeba wydrylować (czyli usunąć pestki), położyć na sicie żeby odciekł sok. Nie posypywać cukrem żeby nie puściły więcej soku. Jeśli nie będą zbyt mokre łatwiej będzie lepić pierogi.
 Najlepsze ciasto na pierogi robi się bez jajka. Jest wtedy mięciutkie, Nie dębieje tak po schłodzeniu i łatwo się je ponownie podgrzewa. Jeśli weźmiemy ok. pół kilograma mąki, wyjdzie nam 30-40 pierogów, zależy jeszcze od tego jak cienko uda nam się rozwałkować ciasto i jakiej wielkości użyjemy szklanki do wycinania kółek. No chyba, że ktoś ma specjalną do tego foremkę. mąkę wysypujemy na stolnicę, blat, stół czy kto co tam ma. W środku robimy wgłębienie i wlewamy ciepłą wodę. Około szklanki na pół kilo mąki. Najlepiej wlać na raty i zagniatać. Jak poczujemy, że cała mąka jest "związana" to więcej nie dolewamy. Dodajemy też odrobinę soli. Teraz warto trochę się pogimnastykować i ugniatać ciasto, aż będzie gładkie. Do pierogów powinno być lekko lepkie, nie takie suche jak na makaron. W razie potrzeby można wgnieść jeszcze trochę wody lub mąki. Następnie formujemy placek i wałkujemy go jak najcieniej. Wycinamy kółka. Z ciasta pozostałego pomiędzy kółkami znów formujemy placek, wałkujemy i wycinamy następne kółka. Stawiamy sobie w pobliżu wiśnie i cukier. Małą łyżeczką nakładamy na każdy krążek ciasta kilka wiśni, dosypujemy ciut cukru( ja dawałam tak ok. 1/4łyżeczki na pieroga) i sklejamy. Nie lubię pierogów z tzw. warkoczykiem. Są w miejscu sklejenia za grube. Sklejam ściskając brzegi ciasta i lekko przesuwając to miejsce do przodu. Powstaje cienka" falbanka". Gotowe pierogi odkładamy na talerz posypany mąką. Gotujemy je w lekko osolonej wodzie. Przez 3-4 minuty od wypłynięcia. Wyjmujemy łyżką cedzakową. Jeśli chcemy je przechować można hartować przez przelanie zimną wodą. Nie będą się tak kleiły. Następnie ułożyć na talerzu posmarowanym oliwą, tak by do siebie nie dotykały. Zebrać dopiero po ostygnięciu. A jeśli chcecie część zamrozić, trzeba najpierw wstawić na godzinę do zamrażalnika razem z talerzem, potem przełożyć do pojemnika. Nie będą  poprzymarzane do siebie i łatwiej je będzie potem podgrzać.
Można je podawać ze śmietaną, jogurtem lub kruszonką. Kruszonkę robię tak: Na patelni podgrzewam bułkę tartą , aż się lekko zrumieni. Dodaję trochę mniej cukru niż dałam bułki. Dodaję kawałek masła. Polewam pierogi.

czwartek, 5 lipca 2012

Kluski śląskie- to łatwiejsze niż myślisz



Kiedy mój syn był mały uwielbiał kluski z dziurką. Robiła je moja Babcia. Wtedy nie bardzo miałam czas na wymyślne gotowanie, a kluski śląskie wydawały mi się bardzo skomplikowane i pracochłonne. Oczywiście jest to bzdura. Trzeba tylko pamiętać, że poprzedniego dnia musimy ugotować ziemniaki. Bo z takich, które przestoją cała noc w lodówce wychodzi najlepsze ciasto. Nie rozłazi się i nie klei za bardzo do rąk.
Składniki:
  • dowolna ilość ugotowanych ziemniaków, np. kilogram
  • mąka ziemniaczana
  • jajko
  • sól
Poprzedniego dnia: Ziemniaki obrać, ugotować i utłuc tłuczkiem na jednolitą masę. Wstawić do lodówki.
Następnego dnia: Duży garnek z osoloną wodą postawić na ogniu. Masę ziemniaczaną jeszcze raz porządnie ubić, aż będziemy mieli pewność, że nie ma grudek. Ugnieść równo w misce i pokroić na 4 części. Jedną część wybrać i w powstałe wgłębienie nasypać mąki ziemniaczanej. Oczywiście nie wyrzucamy wybranej części, tylko odkładamy z boku miski. W taki sposób jest najłatwiej wsypać tyle maki co trzeba, czyli 1 część na 4 części ziemniaków. Następnie trzeba dodać całe jajko i szybko zagnieść. Im mniej rozgrzejemy ciasto dłońmi tym lepiej, zimna skrobia jest "grzeczniejsza". Z ciasta formujemy małe kulki, robimy dziurkę na sos palcem. Wrzucamy do zagotowanej tymczasem wody. Przykrywamy na chwilę garnek pokrywką, aż kluski wypłyną. Odkrywamy i gotujemy ok. 2 minut. Wyjmujemy łyżka cedzakową lub wylewamy delikatnie na durszlak. A z czym jemy? Dowolnie. Mój mąż dostał do pracy z gulaszem paprykowo-warzywnym. Ja wolę tylko z cebulką podsmażoną na łyżce oleju. Zimą jemy je z wege-smalczykiem, czasem z sosem pieczarkowym. Pasują do wszystkiego.


czwartek, 28 czerwca 2012

Sernik, bardzo prosty.


Po raz pierwszy w życiu robiłam sernik. Jakoś się nie składało wcześniej. A na święta zawsze robi moja mama. Tymczasem do świąt daleko, a  u mnie chęć wielka na sernik. Nie było wyjścia. Trzeba było zrobić. tym bardziej, że mam dużo jajek od swoich kurek. jak już zaczęły znosić - to teraz znoszą i znoszą :) Okazuje się, ze pięć kurek to zdecydowanie za dużo. Na szczęście mam już chętnych na nadwyżki.
Składniki:
  • 1 kg mielonego sera, ja kupiłam Piątnicy
  • 6 dużych, wiejskich jajek
  • szklanka cukru pudru
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • zapach pomarańczowy
  • tarta bułka, łyżka cukru i łyżka masła- na spód.
  • czekolada gorzka, łyżka masła, łyżka cukru- na polewę 
Foremkę ( np.okrągła, śr. 36 cm) podgrzewamy trochę  nad gazem tak, żeby rozpuściła się na niej łyżka masła. Na rozpuszczone masło wysypujemy równomiernie tartą bułkę z cukrem. Taka cienka warstwa będzie stanowiła spód sernika.
Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka ucieramy z cukrem na prawie białą masę ( może być zwykły cukier, ale wtedy trzeba dłużej ucierać) Z białek ubijamy sztywną pianę. Łączymy żółtka z serem, dodajemy obie mąki i zapach. Na końcu mieszamy wszystko z pianą. Gdy powstaje gładka masa wylewamy do foremki. Pieczemy ok. 45 minut w temp 180 stopni.
W rondelku rozpuszczamy pokruszoną tabliczkę czekolady, dodajemy cukier i masło. Upieczony sernik polewamy czekoladą i wstawiamy na noc do lodówki.






poniedziałek, 18 czerwca 2012

Barszcz ukraiński ?

Miałam ochotę. na kilka rzeczy na raz. Barszcz z fasolą, barszcz ukraiński, z ziemniakami i jeszcze na szczawiową. I zrobiłam wszystko na raz. Jestem zadowolona. Kwaskowy posmak szczawiu świetnie skomponował się z burakami. Koperek nadał ziemniakom nutę świeżości. Czego chcieć więcej ?
Buraki starłam na tarce i zagotowałam z pieprzem, kostkami warzywnymi, odrobiną majeranku. Wycisnęłam do barszczu sok z cytryny i odstawiłam, żeby naciągnął, czyli nabrał ładnego koloru.  Fasolę, namoczoną poprzedniego dnia,  ugotowałam do miękkości.Wodę z gotowania fasoli dodałam do barszczu, po co marnować to, co tam się z fasoli wypłukało. Ziemniaki pokroiłam w kosteczkę, ugotowałam al dente. Fasolę i ziemniaki dodałam do zupy. Botwinkę i szczaw posiekałam drobniutko ( jak zawsze nożyczkami) i poddusiłam chwilę na maśle. Dodałam do zupy. Podałam z łyżką śmietany i koperkiem.
Składniki:
  • 4 średnie buraki
  • szklanka fasoli jaś drobny
  • 3 ziemniaki
  • pęczek liści buraka
  • 2 garście szczawiu
  • łyżka masła
  • pół cytryny
  • pieprz, kostki bulionowe warzywne, majeranek
  • koperek
  • śmietana



niedziela, 10 czerwca 2012

Ziemniaczki pyszne, faszerowane.

 Ten przepis robiłam z myślą o udziale w  wyborach Kulinarnego bloga roku, jednak rezygnuję z udziału w tym konkursie ze względu na konieczność przygotowania dań mięsnych. Dziękuję tym, którzy na mnie głosowali.
 Składniki:
  • 4 ziemniaki
  • 8 pomidorków
  • pęczek dymki
  • limonka
  • ser pleśniowy
  • 100g śmietany
  • 150g masła czosnkowego
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa, koperek
  • oliwa, sok z limonki, łyżeczka musztardy curry - na sos
Wybrać spore ziemniaki o podobnej wielkości. Obrać i obgotować w osolonej wodzie, przez ok. 10 minut. Czas gotowania zleży od wielkości ziemniaków. Muszą być al dente, inaczej rozpadną się przy zapiekaniu. ugotowane ziemniaki przestudzić i przekroić na pół. Wydrążyć środki zostawiając łódeczki o grubości ok. centymetra.  Skropić obficie sokiem z limonki. Na patelni podgrzać łyżkę masła czosnkowego i zeszklić posiekany pęczek dymki. Jedną cebulkę zostawić. Do cebulki dodać pieprz, sól, gałkę muszkatołową, śmietanę i wydrążony miąższ ze środka ziemniaków( połowę tego, co wydrążyliśmy, bo będzie za dużo farszu) Dobrze wymieszać, ugniatając widelcem. Do każdej łódeczki nałożyć najpierw wiórek masła czosnkowego, potem farsz cebulkowy. Posypać pokruszonym, lub startym na tarce serem pleśniowym. Na środku wcisnąć przekrojony ( tak nie do końca) pomidorek i w jego środek cieniutki plasterek dymki.Ułożyć w żaroodpornym naczyniu i zapiekać ok. 15 minut, żeby ser dobrze się rozpuścił. Podawać posypane świeżo zmielonym pieprzem, z gałązką koperku i sosem z wymieszanej oliwy, soku z połówki limonki i łyżeczki musztardy curry. Będzie pysznie!
Ale mnie ostatnio wzięło na faszerowanie! Już myślę o cukiniach.

Chrupka pizza z bakłażanem

Kupiłam specjalną mąkę do pizzy. Jest pszenno-żytnia, zerówka. Nie wiem czy jest dużo lepsza, ale ciasto wyszło chrupiące i miękkie, czyli takie jak lubię.Mąka nazywa się Special Pizza Napoli, firmy EcoVita.
Składniki:
  • 1,5 szklanki mąki
  • oliwa
  • 50g drożdży świeżych
  • mniej niż pół szklanki wody 
  • sól, cukier
Do miski wlewamy letnią wodę, dodajemy drożdże, łyżeczkę cukru, 2 łyżki mąki . Rozrabiamy i zostawiamy w ciepłym miejscu na pół godziny. Jeżeli po tym czasie zaczyn jest spieniony to znaczy, że drożdże pracują i możemy dalej robić ciasto. Dosypujemy resztę mąki i dolewamy kilka łyżek oliwy, solimy. Ciasto wyrabiamy tak długo, aż przy rozciąganiu nie będzie się rwało. Zazwyczaj trwa to kilkanaście minut. Z ciasta formujemy placek ( palcami jest łatwiej, ale jeśli ktoś woli wałkiem, to też można) i kładziemy na spodzie do pieczenia pizzy, posmarowanym oliwą. Ja takiego spodu nie mam, bo kupiłam jakiś felerny i szybko mi zardzewiał. Wyłożyłam zwykłą blachę papierem do pieczenia i na to położyłam ciasto. Nie przykleiło się i nie musiałam dodawać oliwy na spód. Boki placka dobrze jest podnieść na centymetr do góry, nie wycieknie wtedy zawartość pizzy.

Składniki na wierzch:
  • średni bakłażan
  • duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • pomidory koktajlowe
  • pudełko krojonych pomidorów
  • słoiczek kaparów
  • ser żółty, ok. 100g
  • 4 pieczarki
  • słoik koncentratu
  • śmietana
  • sól,oregano, szczypiorek, pieprz, bazylia i co kto lubi
 Bakłażana, pieczarki, cebulę i czosnek - pokroić i podsmażyć na oliwie. zalać krojonymi pomidorami i przyprawić.Można oczywiście położyć surowe bezpośrednio na cieście, ale podsmażone są lepsze. Podsmażone warzywa kładziemy równomiernie na cieście.Dodajemy odsączone z zalewy kapary. Posypujemy żółtym serem startym na tarce. Układamy na wierzchu przekrojone na pół pomidorki koktajlowe. Zapiekamy przez ok. 30 minut ( aż zarumienią się boki ciasta i stopnieje ser. W tym czasie z koncentratu, 3 łyżek śmietany i przypraw wymieszanych razem, robimy sos. Wyjmujemy na chwilę pizzę, polewamy sosem i zapiekamy jeszcze kilka minut. Przed podaniem posypujemy zieleniną. jako dodatek polecam mieszankę sałat z sosem musztardowym ( sok z limonki lub cytrynu+oliwa+łyżeczka musztardy curry) Było pysznie.