Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naleśniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naleśniki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 maja 2012

Makaron naleśnikowy

Wróciłam do domu z pogrzebu wujka. Wujek pięknego wieku dożył, jak to się mówi, 91 lat. Pogrzeb piękny, pogoda piękna. W drodze powrotnej korki i upał w samochodzie. Wróciłam zmęczona i głodna. Niestety żaden obiad na mnie nie czekał. W lodówce znalazłam natomiast dwa samotne naleśniki po wczorajszych, z truskawkami.i lodami. Sięgnęłam więc do zamrażalnika po szpinak, niestety było go bardzo malutko. I tak powstało to danie. Na patelnię z łyżką oliwy wrzuciłam szpinak. Dosłownie garstkę. Gdy się rozmroził i poddusił dodałam pokrojone, nożyczkami w paseczki, naleśniki. Tak samo pokroiłam suszone pomidory. Były w bardzo czosnkowej zalewie, więc nie dodawałam już czosnku. Po chwili starłam na to kawałeczek żółtego sera i posypałam wszystko tymiankiem. I w 10 minut miałam obiad.
Składniki:
  • 2 naleśniki
  • garść szpinaku
  • 5 kawałków suszonych pomidorów
  • kawałeczek żółtego sera
  • łyżka oliwy, szczypta soli
  • świeży tymianek 





niedziela, 4 marca 2012

Śniadanie hedonisty




Moja druga połowa wyjechała i nie chciało mi się robić na śniadanie jednoosobowej owsianki. W dodatku smutno w domu i jakoś jeszcze ciszej niż zwykle. Na poprawę humoru i dobry nastrój najlepszym lekarstwem okazał się naleśnik z wczorajszego obiadu. W środku ma biały ser z wanilią i cukrem. Na wierzchu odrobinę śmietany i jagody ( z mrożonki). Do tego kubek gorącej kawy i Świat staje się piękniejszy! Polecam!





wtorek, 31 stycznia 2012

Naleśniki wytrawne

Trochę dzisiaj  zmęczyły mnie moje psiaki. Najstarszy czyli, Dziabutek, szczekał bez powodu przez pół dnia, leżąc spokojnie w koszyczku, jakby to nie on szczekał. A głos jego ogromny, jak to u dobermana. Najmłodszy został na trochę sam w domu i zrobił przemeblowanie. Wyglądało to trochę tak,jakby nas szukał pod meblami i je poprzesuwał. I pod kołdrą nas szukał, i pod prześcieradłem i jeszcze w kilku miejscach...Jutro w związku z tym będę robiła porządki. Wszystko jest pokryte kłakami i przynoszonym przez 24 łapy kurzem. Najboleśniejsze są chwile gdy tak pięknie zaświeci słońce...wszystko wtedy widać jak na dłoni. I te oślinione szyby w oknach też. No, ale na szczęście nie będę myła okien jak jest 15 stopni na minusie. Chociaż może..nie, żartowałam.
Dzisiaj jedliśmy naleśniki:
Do zwykłego ciasta naleśnikowego ( tzn. jajko+woda+mąka) dodałam trochę sosu sojowego i pieprzu.
Usmażyłam naleśniki na oleju rzepakowym.
W rondelku ugotowałam z trochę szpinaku, dodałam czosnek, odrobinę mleka, posiekane włoskie orzechy i serek pleśniowy. Tym farszem posmarowałam naleśniki i pozwijałam jak tortille. Do tego trochę śmietany (wystarczy ta 12 %)   z serkiem pleśniowym jako sos i reszta orzechów włoskich jako posypka.
 Wypróbowałam też dzisiaj pasztet sojowy, z kiszonym ogórkiem smakował prawie tak, jak kiedyś pasztet kielecki - na wakacjach pod namiotem. I co ciekawe jedna z moich kotek też się poczęstowała.