Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastko. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lutego 2013

Faworki? To łatwe!

a
Najlepsze na Świecie faworki robi Pani Nacia. Pracowałyśmy kiedyś razem i potem,  w okresie karnawału pojawiała się z wizytą, trzymając w dłoniach plastykowe wiaderko. Wiaderko wypełnione faworkami tak kruchymi i cieniutkimi, że w żaden inny sposób by ich nie przewiozła. Niestety teraz mieszkam daleko i Pani Nacia mnie nie odwiedza, a i pewnie ma wystarczająco dużo wnuków i prawnuków do obdarowania w karnawale...Cóż, musiałam się sama wziąć do roboty. Poprzednie faworki robiłam jako dziecko, a właściwie tylko pomagałam. Po przeczytaniu wielu przepisów z internetu i wytężeniu pamięci, doszłam do wniosku, że najlepsze będą takie składniki:
  • 4 żółtka
  • pół łyżeczki soli i łyżka cukru
  • 2 łyżki spirytusu
  • 5 łyżek gęstej śmietany 18 %
  • mąka tortowa, ok. 2 szklanki
  • 1 litr oleju rzepakowego do smażenia
  • cukier puder wymieszany z cukrem waniliowym do posypania
Ważne, by do ciasta nie dodawać więcej cukru, bo faworki będą się za szybko paliły. słodkości nabiorą od posypki. Spirytus można zastąpić mocnym rumem, ale nie octem, bo faworki będą bułowate.
na stolnicę przesiewamy mąkę dodajemy pozostałe składniki i zagniatamy ciasto. Jeśli jest za mokre dodajemy jeszcze trochę mąki. Wyrabiamy przez kilka minut. Powinno być sprężyste i łatwo odchodzić od ręki.Następnie formujemy z ciasta kulę, bierzemy wałek i walimy w ciasto przez 15 minut. Ja zmieniałam się z mężem, bo to strasznie nudne zajęcie. Oczywiście gdy od walenia z ciasta robi się placek, znów formujemy kule i tak w kółko. Takie ubijanie jest bardzo ważne dla kruchości ciasta, więc warto się pomęczyć. Następnie dzielimy ciasto na 3 lub 4 części. Z jednej wałkujemy placek, resztę można na razie schować do lodówki. Starajmy się nie podsypywać za dużo mąki  przy wałkowaniu, żeby faworki nie były nią oprószone, bo będzie spadała do tłuszczu i się paliła.Placek powinien być tak cienki, jak to możliwe. Następnie kroimy placek w paski szerokości ok. 3 cm. Z pasków pokrojonych w poprzek powstaną pojedyncze faworki. Każdy nacina się przez środek i przekłada jedną stronę faworka przez powstałą pętle. Wycięte faworki odkładamy na tacę.
 Jeśli nie macie czasu i ochoty na wycinanie klasycznych faworków, ich kształt może być właściwie dowolny, np. paseczki. I tak ładnie się skręcą przy smażeniu.
Faworki smażymy partiami,  po kilka sztuk, tak abyśmy zdążyli przewracać je na drugą stronę nim się zbyt zrumienią. Olej należy rozgrzać, ale nie dopuścić do jego dymienia. Gdy pierwszy faworek szybko skwierczy i wyplywa- mozemy zaczynać.
Usmażone faworki odkładamy na ręcznik papierowy, by dobrze odsiąkneły z tłuszczu. Potem układamy na talerzu, posypując każdy dokładnie cukrem pudrem.

A na koniec polecam postawić wysoko w kredensie, by nie zjeść wszystkich na raz :)

wtorek, 16 października 2012

Ciasteczka bezglutenowe


Wiele jest osób uczulonych na gluten, a i tym zdrowym duże ilości tej substancji nie służą. Powodują występowanie i nasilenie chorób autoimmunologicznych i różne inne dolegliwości. Przecież nasi przodkowie nie jedli takich ilości pszenicy, a jeśli jedli, to nie tę modyfikowaną, która jest wszechobecna w naszej diecie. Lepiej więc unikać mąki z glutenem, szczególnie pszennej, zamieniać ją na te bezglutenowe. W tych ciasteczkach wykorzystałam mąkę z amarantusa, ale będę testowała też inne, np. gryczaną, ziemniaczaną,  jaglaną. A żeby ciasteczka były jeszcze zdrowsze posłodziłam je tylko daktylami i dodałam ziarenka maku i siemienia.
Składniki:
  • pół szklanki płatków jaglanych
  • 3/4 szklanki mąki z amarantusa
  • ok. 150g daktyli bez pestek
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 jabłka
  • mak, ziarenka siemienia
  • 1/4 szklanki oleju rzepakowego lub z pestek winogron
Płatki  i daktyle trzeba namoczyć, można odstawić je na noc. Należy dać tylko tyle wody, by płatki ją wchłonęły, czyli ok połowę ich objętości. Daktyle też zalewamy niewielką ilością wody, by z jej nadmiarem nie wylewać ich słodyczy. Gdy daktyle są miękkie łączymy je z płatkami i mielimy w blenderze. Do uzyskanej masy dodajemy mąkę z amarantusa, łyżeczkę proszku do pieczenia, i olej. Jabłka obieramy i ścieramy na grubej tarce. Łączymy z ciastem. Dzięki temu ciasteczka będą wilgotne, łatwe do zjedzenia, nawet dla mniejszych dzieci i bezzębnych staruszek. Na koniec dosypujemy garść maku i siemienia lnianego. Dobrze mieszamy.  Na blachę kładziemy arkusz papieru do pieczenia i wykładamy małe ciasteczka. Można szprycą, ale ja to zrobiłam małą łyżeczką. Nie muszą mieć przecież bardzo regularnego kształtu, to domowe ciasteczka. Pieczemy ok. pól godziny w 200 stopniach. ja jeszcze część ciasteczek przyozdobiłam kawałeczkiem figi.


środa, 5 września 2012

Ciasteczka szarlotkowe

Kończy się pomału lato, zaczynają spadać jabłka. Kiedy kupiliśmy naszą działkę rosły na niej jabłonie. Przez pierwsze lata dbałam o nie, przycinałam, nawoziłam. Nie rodziły jabłek. Prawie wcale. To przestałam robić cokolwiek i... zaczęły obficie owocować. Albo nie mam talentu sadownika, albo musiał po prostu przyjść ich czas. W zeszłym roku narobiłam mnóstwo słoików z prażonymi jabłkami. Część jabłek leżała sobie na strychu i nawet się ususzyła- na wigilijny kompot. Moje jabłka nie są pryskane chemią, mają w związku z tym trochę lokatorów i już teraz, te zamieszkałe, spadają z drzew. Wykorzystuję je na bieżąco do wypieków. Dzięki ich dodatkowi placek ze śliwkami był bardziej mokry, i tak pyszny, że nie zdążyłam go sfotografować.  A wczoraj upiekłam z nimi szarlotkowe ciasteczka.
Składniki:
  • ok. 1 kg kwaśnych jabłek 
  • 3 łyżki miodu
  • 1,5 szklanki mąki pełnoziarnistej z orkiszu
  • 100 g masła zwykłego lub roślinnego beztransowego*
  • pół szklanki cukru trzcinowego
  • 2 żółtka, jedno białko jajka wiejskiego
  • proszek do pieczenia
  • cynamon
Jabłka starłam na tarce, nie obierałam ich ze skórki, bo szkoda witamin. Starte poddusiłam w rondlu i pod koniec dodałam miód i cynamon. Zostawiłam do przestygnięcia. Ważne jest żeby mus nie był zbyt mokry, jeśli jabłka były bardzo soczyste można odlać trochę soku. Zbyt mokry mus sprawi, że ciasto nasiąknie, a mokre nie będzie chrupiące.
 Do miski włożyłam miękkie masło ( o temp. pokojowej) , wsypałam mąkę z proszkiem ( zawsze w proporcji podanej na opakowaniu proszku, bo są różne), jajka, cukier i wyrobiłam gładkie ciasto. Przycięłam papier do pieczenia na wymiar dużej blachy do pieczenia. Położyłam papier na stole i rozwałkowałam trochę na nim ciasto. Następnie przeniosłam do blaszki i rozprowadziłam dokładnie palcami tak, żeby było równej grubości na całej powierzchni. Porobiłam palcami niewielkie wgłębienia, żeby się dobrze trzymał  mus jabłkowy. Włożyłam ciasto na godzinę do lodówki. Po wyjęciu z lodówki porobiłam w placku dziurki widelcem i upiekłam na jasnozłoty kolor. Trwało to ok 20 minut w 200 stopniach. Wyjęłam ciasto i posmarowałam musem z jabłek. Wstawiłam jeszcze na 5 minut do piekarnika. Po wystygnięciu pokroiłam nożem na trójkąty.


* masło roślinne beztransowe to takie, które nie zawiera izomerów trans kwasów tłuszczowych. Powinno to być podane na opakowaniu. Są one też nazywane tłuszczami uwodornionymi. To od nich dostajemy miażdżycy, mówiąc w dużym skrócie. Czytajcie etykiety!

niedziela, 18 marca 2012

Figowy smakołyk



Miałam pomysł taki sprytny, ze zrobię ciasteczka z nadzieniem figowym. I miały mieć kształt listka, by nazywać się listek figowy. Na szczęście zrobiła się piękna wiosenna pogoda i zamiast ślęczeć nad wycinaniem listków -zrobiłam roladki. I bardzo dobrze, bo okazały się mocno pyszne i bez względu na kształt szybko znikają. Grzechem drugim, popełnionym przy robieniu tych ciasteczek, jest użycie gotowego, mrożonego ciasta francuskiego. Jednak  jego skład nie budzi grozy, może poza tajemniczym emulgatorem, nie wymienionym z prawdziwego imienia. Oto jak robi się te figowe ciasteczka:
Składniki:
  • opakowanie ( krążek) suszonych fig
  • 100g suszonych daktyli
  • 4 płaty mrożonego ciasta francuskiego
  • miód 
  • ewentualnie nalewka z pigwy lub inny alkohol
Figi i daktyle trzeba dobrze opłukać, pokroić  i namoczyć na kilka godzin w wodzie lub w alkoholu.  Następnie należy zmielić je w blenderze na jednolitą masę. Lekko rozmrożone ciasto rozwałkować ile się da. Placek ciasta posmarować masą i zawinąć w ścisłą roladę. Następnie pokroić w centymetrowe plastry. Ja to robię ostrymi nożyczkami.  Następnie układamy ciasteczka na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy do zarumienienia się ciasta. Na jeszcze gorące ciasteczka nakładamy  odrobinę miodu, tak żeby wsiąkł w ciasto. Pyszne!


niedziela, 11 marca 2012

Ciastko hiszpańskie


Tak, wiem, że trzeba jeść owoce sezonowe. Ale czekam i czekam, a do czerwca wciąż daleko. A te truskawki były z Hiszpanii, a mnie się podoba wszystko co stamtąd pochodzi. Więc na cześć kraju pochodzenia owoców całe ciastko jest hiszpańskie, a co!
 Składniki:
  • 4jajka wiejskie
  • szklanka cukru
  • szklanka mąki
  • 2 budynie truskawkowe
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • tabliczka gorzkiej czekolady
  • 3 łyżki cukru pudru
  • tłuszcz i bułka tarta do wysypania foremki
  • kilka truskawek
Z białek ( ze szczyptą  soli) ubijamy  sztywną pianę, pomału dodajemy żółtka. Cały czas mieszając dosypujemy pomału cukier, mąkę z proszkiem do pieczenia, proszek budyniowy.  Połowę ciasta wylewamy do wysmarowanej tłuszczem i posypanej tartą bułką  średniej foremki. Do drugiej połowy dosypujemy 1/3 tabliczki czekolady startej na tarce. Mieszamy i delikatnie dolewamy do foremki. Pieczemy w temp. 200 stopni przez pół godziny.  W rondelku rozpuszczamy resztę czekolady, dodajemy cukier puder i ewentualnie odrobinę mleka, jeśli masa jest za gęsta. Upieczone i ostudzone ciasto polewamy czekoladą i posypujemy pokrojonymi truskawkami. Kroimy w prostokąty i jemy. Smacznego!

niedziela, 4 marca 2012

Batoniki na drogę


Ponieważ mój maż wyjeżdżał na narty i odgrażał się, że będzie jadł tam Snikersy i inne niezdrowe paskudztwa - postanowiłam przygotować mu chociaż trochę zdrowszych batoników. Pamiętałam przepis Nigelli na batoniki owsiane. Trochę go zmodyfikowałam i powstały owsiane, bardzo słodkie i bardzo energetyczne ciasteczka.

Oto potrzebne składniki:
  • paczka płatków owsianych górskich
  • 100g pestek ze słonecznika
  • 100g żurawiny suszonej
  • 100g rodzynek
  • 100g orzechów laskowych
  • 3 tubki mleka skondensowanego o smaku karmelowym
  • 100g mleka
  • 3łyżki miodu
  • skórka pomarańczowa w cukrze
Wykonanie jest bardzo proste. Wszystkie suche składniki należy wsypać do dużej miski i wymieszać. Jeżeli żurawiny są bardzo duże - trzeba je trochę posiekać, ja to robię nożyczkami.  Na marginesie słowo na temat owoców suszonych- jeżeli jecie je dość często, a dobrze jest jeść je często, szczególnie zimą- kupujcie te, które nie są konserwowane związkami siarki. Dwutlenek siarki ( E220) może wywoływać bóle głowy, nudności, biegunkę. Jest dodawany do owoców, by miały ładniejszy, jaśniejszy kolor. Warto wiec szukać tych producentów, którzy przedkładają nasze zdrowie nad estetykę wyrobu :)
Wracając do batoników- orzechy należy oczywiście pokruszyć, ja zawijam je w ściereczkę i kruszę drewnianym tłuczkiem. Wymieszane składniki suche zalewamy ciepłym mlekiem i odstawiamy na 20 minut. Dzięki temu płatki owsiane stracą posmak surowizny i będzie je łatwiej gryźć. Następnie dodajemy miód i mleko skondensowane. Mieszamy wszystko dokładnie. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i układamy na nim masę. Dobrze jest ugnieść ją ręką, nie za bardzo, ale tak, by batoniki się nie rozpadały po upieczeniu. Pieczemy przez ok. 40 minut w niewysokiej temperaturze ( ok140 stopni). Po upieczeniu, jeszcze ciepłe kroimy na prostokąty, posypujemy skórką pomarańczową. Ja dodałam jeszcze do części polewe  z rozpuszczonej czekolady. Pychota!

sobota, 4 lutego 2012

Koniki

Kiedy jeszcze rozwożono węgiel do domów wozami , w czasie rozładunku, woźnica dawał koniom worki z owsem. Dzięki temu były najedzone i nie nudziły się w czasie, gdy węglarze zajmowali się swoją robotą. Jestem starą kobieta i pamiętam takie rzeczy. Na cześć znikających z naszego życia koni pociągowych, proponuję nazywać te ciasteczka "konikami".
Ciasteczka owsiane można robić na  wiele sposobów. Jednak podstawowe są dwa: ciasteczka mokre i suche, lub  raczej miękkie i chrupiące. Chrupiące robimy na bazie płatków zrumienionych na suchej patelni, a te bardziej miękkie z płatków namoczonych w wodzie.
Ciasteczka owsiane  chrupiące
Potrzebujemy:  3 czubate łyżki płatków górskich
                         szklankę mąki 
                         pół szklanki cukru ( najlepiej trzcinowego), szczypta soli
                         3 łyżki miodu
                         120 g masła
                         jajko
                         proszek do pieczenia   
  Płatki wsypujemy na gorącą patelnie i lekko rumienimy. Masło rozpuszczamy w rondelku, kiedy przestygnie dodajemy cukier, szczyptę soli, miód, jajko i ucieramy do puszystości. Dosypujemy mąkę zmieszaną z proszkiem i płatki. Można też dodać zapach waniliowy lub migdałowy lub część płatków zastąpić uprażonym sezamem. Powinna powstać gęsta masa, w razie potrzeby dosypujemy mąki. Formujemy  kulki wielkości orzecha i rozpłaszczamy ( najlepiej szklanką bo się nie przykleja) na blasze.Jeżeli blacha jest teflonowa nie trzeba niczym jej smarować, zwykłą można wyłożyć papierem do pieczenia. Pieczemy do uzyskania złocistego koloru (15-20minut) w temperaturze ok. 180 stopni.

Ciasteczka bardziej miękkie są,  natomiast doskonałe z różnymi bakaliami. Ja zrobiłam z suszoną żurawiną. 
Składniki:
                      3 czubate łyżki płatków namoczonych w wodzie lub mleku
                      szklanka lub więcej mąki, proszek do pieczenia
                      2/3 szklanki cukru, szczypta soli
                      2 jajka
                      100 g masła, roztopionego
                      4 łyżki oleju
                      2 garstki żurawin ( jeśli są duże lepiej je trochę posiekać)
Oddzielamy białka i dodajemy do nich szczyptę soli. Ubijamy pianę. Żółtka ucieramy z cukrem do białości, dodajemy masło, olej, mąkę z proszkiem, płatki ( dobrze odsączone z wody), żurawiny i łączymy wszystko z pianą.Jeżeli trzeba dosypujemy mąki, aż masa będzie wystarczająco gęsta. Ciasteczka można wykładać na blachę łyżką, pamiętając o odstępach - w czasie pieczenia urosną. Pieczemy ok. 15 minut w temp. 180 stopni.
Nie podaję ilości proszku, bo zawsze jest na torebce podana proporcja - w stosunku do ilości mąki. Jeżeli używamy mąki pełnoziarnistej, lepiej dać trochę więcej proszku, niż każą na opakowaniu.